czwartek, 17 kwietnia 2014

Ty i ja.

W końcu wszystko jest gotowe!

Jeżdżę już sobie od święta z Ivo i myślę co by tutaj przy kombinować. A to wykręciłem spota z pewnym Borewiczem, a to odkurzyłem stare graty. Ale zacznijmy może od początku.

Zrobiłem przegląd z małymi przygodami. Ale zrobiłem! Już gotowym samochodem do drogi mogłem ruszać. Trzeba było porobić parę rzeczy, jak to po zimie bywa, ale wszystko grało i trąbiło, dosłownie. Pierwsze przejażdżki były, jak spotkanie ze starym przyjacielem po kilku latach. Pokręciłem się tu i tam, zrobiłem kilka kilometrów na rozgrzewkę i poszukałem miejscówek na przyszłe sesje. Na pierwszy strzał pójdzie Machów!




Pewnego dnia wykręciłem małego spota z Jurkiem i kumplami. Jego Polonez lśni, jak niejeden wózek prosto z salonu. Miły wieczór, bardzo miły wieczór!


Pozwoliłem sobie też na małe spa z zewnątrz. Tradycyjne mycie, potem mleczko i polerowanie. Dbam o to auto bardziej niż o swoją dziewczynę. Przepraszam Oliwia i dziękuję za kilka fotek z przejażdżki podczas której wykręciliśmy kilka karków na mieście. I znowu ludzie pytają o rok, wrażenia, cenę itd...





Łapiąc słońce zadbałem również o środek. Wyrzuciłem sporo gratów i gadżetów, poprawiłem mocowanie radia, odkurzyłem wnętrze, wyczyściłem wszystko kilkoma środkami i teraz wszystko jest czyściutkie i pachnące! Dorzuciłem jeszcze wlepę 125pe. Krótko mówiąc nie jest wąsko!




No i na koniec filmik stary, jak świat. Czyli Robert i jego początki bycia filmowcem! Kiedyś odkopię to i sprzedam za gruuby hajs!


I tak przygoda trwa. 


Czekajcie!

Jeszcze stały punkt zaczerpnięty z Familiady, czyli KĄCIK MUZYCZNY!
#BluesBrothers #RayCharles


I teraz mogę zakończyć teatralnie. Światło!

niedziela, 30 marca 2014

Zima w trzy minuty! +debiut "reżyserski".

No i czas ruszyć. Dosłownie i w przenośni.

Jeśli zwątpiliście w tego bloga, powróćcie! My niczym synowie marnotrawni - powracamy!

Wraz z pięknym słońcem postanowiłem zajrzeć do Ivo i zapytać, jak się miewa. Co jakiś czas przepalałem ją, żeby nie było jej smutno i źle. Tym razem przepaliłem i wyciągnąłem z garażu. Brudna, trochę smutna i zaniedbana, ale i tak piękna i klasyczna.

Na początku grudnia moje FSO zapadło w sen zimowy. Odstawiłem samochód, żeby nie męczyć go solą i błotem pośniegowym. W zamian za to bujałem się furą szejka, czyli białą... No nieważne. Ruszyliśmy z garażu wspólnie tylko raz. Podczas Finału WOŚP w Tarnobrzegu. W czasie Kawalkady Pojazdów Wszelakich zjawiliśmy się na rynku Tarnobrzega w trzech samochodach. Miły, zimowy (?) dzień!

 To jest Ivo w zimowym secie.

A to 125p, który jak widać miał wtedy swoje humory.

 No i piękny Polonez!



Dziś powtórnie wyjechałem z garażu. Jutro przegląd, rytualne mycie, potraktowanie nadwozia mleczkiem i chromów pastą. Przydałoby się wyczyścić środek i wszystko przygotować do sezonu. czekajcie na relacje!



No i jeszcze mały bonus. Nie zostanę reżyserem filmów akcji, lecz jadąc kiedyś Ivoire po idealnej drodze nagrałem wszystko! No i do tego wraz z ObywatelemKN słuchaliśmy Kavinsky'ego. Z resztą sami posłuchajcie tej cudownej piosenki <3 Kavinsky-Nightcall (Ostrzegam, że moja oprawa wizualna jest niestety nudna)

Wrzucam link, bo to tajne/poufne ( :D )

Aloha!

niedziela, 23 marca 2014

Wehikuł czasu

Początek lat dziewięćdziesiątych... Letnie słoneczne popołudnie, w powietrzu czuć zapach spalin, a do tego wszystkiego dogrywa orkiestra wkręcających się silników. Tak, właśnie znajdujemy się na jednym z europejskich torów wyścigowych. 
Pusta droga... Nagle słychać narastający ryk, zza zakrętu pojawiają się dwa samochody: BMW M3 E30 i Mercedes 190 EVO 2. Długa prosta, zacięta walka pomiędzy kierowcami. M3 próbuje wyprzedzać po wewnętrznej, dochodzi do zetknięcia. Obaj kierowcy walczą o utrzymanie się na torze, nie pomaga im w tym elektronika, do dyspozycji mają tylko ogromną moc i zdobyte doświadczenie. Po kilku sekundach walki, wychodzą z opresji i jadą dalej. Znikają z pola widzenia, ale ciągle jeszcze słychać ryk, który wydobywa się z rzędowych czwórek...

 
Czasami chciałbym przenieść się w czasie, by poczuć klimat z tamtych lat...

wtorek, 24 grudnia 2013

Mijają godziny, dni, miesiące...  
W końcu nadeszła zima, niestety bez śniegu, ale to już nie pierwszy raz, kiedy pogoda z nami pogrywa. Dzisiaj jest wyjątkowy dzień. Rodziny się zjeżdżają, wszyscy zasiadają do zastawionych potrawami stołów i dzielą się radością. Chciałbym życzyć wszystkim zdrowych, wesołych i spokojnych świąt. :)


PS. Pieprzcie prezenty, nie one się liczą, ważne jest to, że macie kogoś bliskiego u boku ;)

środa, 11 grudnia 2013

Mam samochód z kalendarza!

No i czas leci...

Jest stabilnie. Powiedzmy sobie, że całkiem nieźle. Ostatnio dotarła do mnie informacja, że mój dzielny samochód znalazł się w nowym wydaniu kalendarza na 2014 rok, przygotowanym przez Forum125p. Cieszy mnie ten fakt, a moje zdjęcie będzie cieszyło moje oko przez cały marzec :)

Pamiętam tą przejażdżkę z aparatem. A teraz? Auto stoi i zapada coraz śmielej w sen zimowy. Nic tylko czekać na nową Ortegę Cartel.

A tu taki... Ten... Nooo... BEKSTEJDŻ.



No i jakiś fotopstryczek (:E) końcowy do kalendarza.



Obiecałem film z Ryan'em Goslingiem. Niedługo będzie, trzeba się wyluzować. Miłych, najkrótszych dni w roku. :)

No dobra... Coś dorzucę, aby dni te nie były tak szare. Swoją drogą planuję konkretny projekt filmowy właśnie z tą muzyką. Po prostu iamamiwhoiam :)


poniedziałek, 18 listopada 2013

Radzieckie bajery i polska technika.

Grzeczne klasyki zapadły w sen zimowy. 

Moja Ivo jednak jeździ i trąbi. Oprócz rozrusznika nic nie uległo zmianie. Samochód jest makabrycznie brudny, no ale jak utrzymać czystość podczas jesiennych kaprysów pogody? Pomału trzeba myśleć o odstawieniu mojego wozidła do garażu. 

Póki co się bawię. Powrzucałem kilka rzeczy, które od dawna czekały na swoją kolej. Co się zmieniło?



Zacznijmy od przygotować na chłodne dni. Otóż założyłem specjalną gumę na frotowy grill! Teraz wygląda, jak z niemieckimi krzyżami. :E



W czeluściach składu domowego znalazłem lusterko z epoki, które składa się z trzech mniejszych lusterek. Oprócz tradycyjnej przestrzeni, widzę też martwe punkty. Jest jednak mały problem.... Za każdym razem, kiedy patrzę na nie mam wrażenie, że zaraz dostanę epilepsji. Z resztą sami zobaczcie.



Największą metamorfozę przeszedł jednak system audio. Bardzo słabe głośniki zamieniłem na te Unitry. Nowe Tonsile grają całkiem przyzwoicie. Jestem wręcz dumny ze swojej pracy. Skąd mam muzykę? Otóż wszystko to dość skomplikowany system... Żartuję. Telefon podpięty "kasetą adapterem" do radyjka, przyzwoite głośniki i wszystko gra. Wygląda to dość nietypowo w starym fiacie.




No i na koniec zdjęcie całości. Niestety bardzo brudnej...



Póki co wszystko wygląda tak. W końcu zaczynam poprawiać pewne niedoróbki, myślę, że do zimy zdążę. Już niedługo wrzucę swój pierwszy film... Może nie jestem, jak Ryan Gosling, a filmów nie robię, jak Tarantino. Z resztą poczekajcie. :)

sobota, 2 listopada 2013

Musiałem umrzeć, jak Piotruś Pan, żeby zacząć latać.

Miałem zatrute pióro, multum pretensji do świata. Musiałem umrzeć, jak Piotruś Pan, żeby zacząć latać. 

Słowa te mnie urzekły. Po raz pierwszy usłyszałem je jakiś czas temu w ustach Pelsona - człowieka legendy polskiego hh. Z resztą... Nie trzeba go przedstawiać, prawda? 

Jesteśmy z Wami już ponad rok. Jesteśmy... Bywamy! To słowo jest zdecydowanie bardziej adekwatne. Powiem szczerze, że był to dość ciekawy okres w moim życiu. Okres nie małych przemian, które kształtują. Czasem tak boleśnie. Dawno temu byłem człowiekiem kompletnym. Co to znaczy? Po prostu z dozą dziecięcego myślenia widziałem na świecie masę szczęścia. Z biegiem czasu życie po cichu płata figle. I choć człowiek nie zawsze to dostrzega, coś jednak gubi biegnąc przez coraz ciemniejszy las. Wiem, że to nie czasy, które sprzyjają refleksji, a przyznanie się do słabości jest postrzegane, jako sromotna porażka. 

Ostatni rok muszę rozpatrywać na dwa sposoby. Z jednej strony byłem człowiekiem, który cały czas chciał iść do przodu, próbował się rozwijać, żyć zgodnie z zasadami i przekazywać innym to co najlepsze. Z drugiej strony byłem jednak uwsteczniającym się szczeniakiem. Rozwój rozjechał się tak naprawdę, iskry wygasły, a życiowe doświadczenie odkładałem na półki tak bardzo leniwie. 

Przyszedł czas na zmiany i zaciśnięcie pięści. Może i to zabawne, ale odnalazłem w sobie silę. To trudne, ale chcę również dostrzec swoją wartość.

Ruszyłem do przodu i pomału się rozpędzam. Chcę być wierny sobie. Mam wiarę, mam spokój, mam Boga. O ironio, to właśnie Bóg znalazł się tam, gdzie go zwyczajnie nie szukałem, a kompletnie nie było go w miejscu, w którym chyba wszyscy go oczekują. Może jeszcze nie jeszcze per astera ad astra, ale na pewno per astera. 

Dużo myślę i szukam drogi, ale przynajmniej odnalazłem spokój. Mniej się tego wszystkiego boję, odnoszę swoje małe sukcesy. I chyba nic nie zmienię. 

Jestem człowiekiem szczęśliwym.

"Nie raz chciałem dobrze, wyszła chryja. Styl, jak Grzesio - wesoły, ale jednak pijak." 


A teraz ten, który staje w pierwszym rzędzie obok Eldo.





No i pierwszorzędny wręcz hymn.



Gdzieś tej siły szukać trzeba, a jesień nie jest taka straszna. Jest piękną, jak ją malują. :)