sobota, 2 listopada 2013

Musiałem umrzeć, jak Piotruś Pan, żeby zacząć latać.

Miałem zatrute pióro, multum pretensji do świata. Musiałem umrzeć, jak Piotruś Pan, żeby zacząć latać. 

Słowa te mnie urzekły. Po raz pierwszy usłyszałem je jakiś czas temu w ustach Pelsona - człowieka legendy polskiego hh. Z resztą... Nie trzeba go przedstawiać, prawda? 

Jesteśmy z Wami już ponad rok. Jesteśmy... Bywamy! To słowo jest zdecydowanie bardziej adekwatne. Powiem szczerze, że był to dość ciekawy okres w moim życiu. Okres nie małych przemian, które kształtują. Czasem tak boleśnie. Dawno temu byłem człowiekiem kompletnym. Co to znaczy? Po prostu z dozą dziecięcego myślenia widziałem na świecie masę szczęścia. Z biegiem czasu życie po cichu płata figle. I choć człowiek nie zawsze to dostrzega, coś jednak gubi biegnąc przez coraz ciemniejszy las. Wiem, że to nie czasy, które sprzyjają refleksji, a przyznanie się do słabości jest postrzegane, jako sromotna porażka. 

Ostatni rok muszę rozpatrywać na dwa sposoby. Z jednej strony byłem człowiekiem, który cały czas chciał iść do przodu, próbował się rozwijać, żyć zgodnie z zasadami i przekazywać innym to co najlepsze. Z drugiej strony byłem jednak uwsteczniającym się szczeniakiem. Rozwój rozjechał się tak naprawdę, iskry wygasły, a życiowe doświadczenie odkładałem na półki tak bardzo leniwie. 

Przyszedł czas na zmiany i zaciśnięcie pięści. Może i to zabawne, ale odnalazłem w sobie silę. To trudne, ale chcę również dostrzec swoją wartość.

Ruszyłem do przodu i pomału się rozpędzam. Chcę być wierny sobie. Mam wiarę, mam spokój, mam Boga. O ironio, to właśnie Bóg znalazł się tam, gdzie go zwyczajnie nie szukałem, a kompletnie nie było go w miejscu, w którym chyba wszyscy go oczekują. Może jeszcze nie jeszcze per astera ad astra, ale na pewno per astera. 

Dużo myślę i szukam drogi, ale przynajmniej odnalazłem spokój. Mniej się tego wszystkiego boję, odnoszę swoje małe sukcesy. I chyba nic nie zmienię. 

Jestem człowiekiem szczęśliwym.

"Nie raz chciałem dobrze, wyszła chryja. Styl, jak Grzesio - wesoły, ale jednak pijak." 


A teraz ten, który staje w pierwszym rzędzie obok Eldo.





No i pierwszorzędny wręcz hymn.



Gdzieś tej siły szukać trzeba, a jesień nie jest taka straszna. Jest piękną, jak ją malują. :)

niedziela, 20 października 2013

Złota jesien

Jesień to okres, który ludzie kojarzą ze złotymi liśćmi, cieplejszymi bluzami, kurtkami, ale także i z tzw. depresją jesienną. Jest to stan, w którym człowiek najprościej mówiąc czuje się do dupy... Występuje totalny brak chęci, sił i motywacji. Ja sobie z nią staram radzić poprzez ciężki wysiłek, bądź wspominanie lata i teraz podzielę się z wami, właśnie takim teledyskiem:

Classy&classic. Nowe projekty w planach.


Widzicie kolejną porcję zdjęć z ostatnich wojaży. Kilka zdjęć będzie starało się o miejsce w kalendarzu forum 125p. :) Może akurat Ivo będzie na papierze? Ktoś chętny? 

Co się dzieje? W tym tygodniu będę sprawdzał pewnego Fiata w wersji kombi. Od dawna taka maszyna śni mi się po nocach. Może zmienić "coś" w swoim życiu i garażu? 

Nie muszę mówić, które zdjęcie jest najgorsze... W zasadzie zdjęcie jest fajne, ale jego zawartość nieco mniej. No ale dumny właściciel uchwycony! 



 Leśna Ivo :D

 :C

 Pełna klatka, to jednak pełna klatka.

Moje ulubione :)


Za miłe chwile i poświęcony czas dziękuję Oliwii Zielińskiej :*


Muszę dorzucić jeszcze jedną dobrą wieść! Otóż po kilku latach znaleziony został pewien motorower! Oczywiście rodzimej produkcji. Romet Ogar 205 przejdzie gruntowny remont. Dostanie nowy lakier, masę nowych części i kilka rarytasów. Wszystko będzie działo się na przestrzeni tej zimy i wiosny. Praca niedługo ruszy. Mamy sporo części i być może uda się to wszystko poskładać do kupy. Póki co mogę pokazać kawałek tego znaleziska. :)


Nowe projekty w planach. Trzeba ocalić Rometa od zapomnienia :)

niedziela, 13 października 2013

Stay classy&classic?

#1

Piękne dni października to świetna okazja na małe psoty. Najlepiej wziąć auto i pognać przed siebie po pięknej drodze. Czy takie istnieją w okolicy? Oczywiście. Co mogłoby brakować w podróży między Jeziórkiem, a Nową Dębą lub Majdanem Królewskim, a Wolą Baranowską? Nic! To są lokalne drogi marzeń! 

Przy okazji tych wojażów, moja wieczna Muza popełniła parę prac swoim nowym aparatem. Efekty? Zaje... Z resztą sami oceńcie. 








Trochę wrzucę teraz, trochę za jakiś czas. Mam w zanadrzu jeszcze coś. Ale na to musi przyjść odpowiednia pora. Póki co mam czas refleksji na temat Ivo. A może chcesz się nią zaopiekować? 

wtorek, 8 października 2013

USA, Kanada, Meksyk i… niemieckie samochody?  Coś tu jest nie tak, prawda? No właśnie, o co chodzi?

Niemieccy producenci samochodów już od kilkudziesięciu lat, wysyłają swoje wyroby za ocean, dostosowując je do tamtejszych przepisów ruchu drogowego.  W wyniku tego powstają znaczne różnice wewnątrz, jak i na zewnątrz.  Większe- masywniejsze- zderzaki, często pozbawione (albo zmniejszone) miejsca na tablice rejestracyjną; dodatkowe oświetlenie obrysowe; inne klapy; łamacze kolan i inne wyróżniające się elementy, które mogą sprawić ogromną zmianę w ogólnej stylistyce pojazdu.  



W przeciągu kilku ostatnich lat w Europie, stała się moda na modyfikowanie swoich niemieckich maszyn na styl tzw. amerykański. Ma on tyle samo zwolenników, co przeciwników. Ja niestety stoję centralnie między nimi, ponieważ z jednej strony, strasznie podoba mi się ta świeżość, inny klimat samochodu, który tworzy swoisty kontrast z otaczającą go architekturą. Zaś z drugiej strony, europejski styl jest na tyle obszerny, że można uzyskać podobny efekt, stosując na przykład elementy tuningowe takich firm jak: Votex, Hella, D&W itp. Należy dodać, że normy europejskie nie są przychylne samochodom, które są przystosowane na rynek US. Brak tablicy rejestracyjnej, oświetlenie nieposiadające odpowiedniej homologacji- między innymi te elementy mogą pozbawić kierowcy dowodu rejestracyjnego.

Photo by Paweł Czech

Photo by Kevin Rossewij
Europa amerykańska, ale czy Ameryka pozostaje sobą? Okazuje się, że nie. Coraz częściej można zauważyć modyfikacje będące analogiczne do poczynań Europejczyków. Czy  ich przepisy pozwalają na to? Zapewne nie… Jaki wniosek? Całe życie na przypale.


PS. Należy wspomnieć o opuszczonym salonie BMW w Kanadzie, który jest niesamowity. Więcej informacji:

środa, 2 października 2013

Fiaty dwa!

Nadszedł dzień chlubny! W końcu dwa piękne klasyki spotkały się w takim stanie, że bez wahania można było przewieźć się po ulicach. Morelowy projekt ma się dobrze. Ivo też cieszy się z tego powodu. Czas na dobre mleczko i przyzwoitą sesję zdjęciową! Póki co marnie z nowego telefonu. 






Godna maszyna, prawda? :) Teraz będzie trzeba napisać coś... Ambitnego na zaniedbanym intelektualnie blogu. 

wtorek, 1 października 2013

W trzech kolorach dumy.

Erato dalej siedzi mi na ramieniu.



To był chyba dobry dzień. Ivo powróciła do świata "zdrowych", a krótka przejażdżka dała sporo frajdy. Jutro dam jej prysznic i coś na lakierek, żeby niezwyczajnie świeciła. Może jakieś zdjęcia? Może nawet w pomarańczowym towarzystwie :)


Będzie co podziwiać :)